2014-02-18. Morderstwo Wasilcowa i Weremija przy ulicy Wielkej Żytomierskiej

Ten epizod jest częścią wieczornej międzyresortowej (Służby bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz Ministerstwa spraw wewnętrznych (MSW), w porozumieniu z Prokuraturą generalną Ukrainy) "operacji specjalnej" (lub "operacji antyterrorystycznej") z oczyszczenia centralnej części Kijowa od demonstrantów, która miała się rozpocząć 18 lutego 2014 roku o godzinie 18:00.

Do godziny 16:00 18 lutego organy ścigania już w pełni odsunęły demonstrantów Euromajdanu (z dużą ilością ofiar śmiertelnych i rannych) z ul. Instytutskiej (do poziomu pieszego mostu), ul. Gruszewskiego w dwóch kierunkach (i poniżej Muzeum zaułka i wyżej Centralnego Domu Oficerów Sił Zbrojnych Ukrainy), Kriposnogo zaułka, Maryjskiego parku, placu Europejskiego i częściowo ul. Chreszczatyk (do barykady na poziomie budynku Centralnego związku stowarzyszeń konsumenckich Ukrainy – Ukoopspilka).

"Operacja specjalna" rozpoczęła się o 19:53, gdy barykadę, zamieszczoną przy ul. Chreszczatyk między budynkami Ukoopspilky i Federacji związków zawodowych Ukrainy, zaatakowały dwa BTR. W tym momencie na niej znajdowało się sporo demonstrantów, których BTRy mogły zmiażdżyć, gdyby barykada nie wytrzymałа. Jeden BTR udało się podpalić koktajlami Mołotowa, co pozwoliło jeszcze o godzinę opóźnić atak ("operacji specjalnej").

Pod warunkiem udanego szturmu, dla demonstrantów pozostawało dwa kierunki dla ewakuacji z Majdanu Niepodległości:

  • ulicą Chreszczatyk i równoleglej do niej ulicy Borysa Grinchenka;
  • ulicami Michajłowską, Małą Żytomierską i Sofijowską, dalej przez Place Michajłowski i Sofijowski do ulic Wielkej Żytomierskiej i Władymirskiej, do ich skrzyżowania.

Ulica Kostjolna na ten moment już została zablokowana milicjantami, aleja Tarasa Szewczenki przechodzi do Małopodwalniej ulicy, na której znajduje się SBU, dlatego te drogi dla odwrotu świadomie nie były możliwe. Skrzyżowanie ulic Władymirskiej i Bohdana Chmielnickiego były kontrolowane stanowiskiem PRD (Policja Ruchu Drogowego) – patrz 23:05:50, wideokomórka 2\2.

Jeden z dwóch możliwych kierunków do ewentualnej ewakuacji demonstrantów z Majdanu Niepodległości postanowiono utrudnić lub nawet uniemożliwić. Strategicznie ważnym stała kontrola skrzyżowania ulic Wielkej Żytomierskiej i Władymirskiej. Ponadto, na skrzyżowaniu tych ulic znajduje się budynek MSN (Ministerstwo sytuacji nadzwyczajnych), a 100 metrów dalej – budynek GU MSW (Głównego urzędu Ministerstwa spraw wewnętrznych) w Kijowie. Pod warunkiem ewakuacji dla danego kierunku pozostał tylko Andrijiwski uzwiz (do Podołu).

Podczas rozpoczęcia "operacji specjalnej" na Majdanie Niepodległości o 19:50 (z błędem nie więcej ± 5 min, absolutny czas wyjaśnia się) skrzyżowanie ul. Wielkej Żytomierskiej i Władymirskiej zajęli pracownicy PRD. Jeden z pracowników PRD skierował broń (pistolet) w kierunku przechodniów, którzy, nie stwarzając żadnego zagrożenia dla pracowników PRD, tylko próbowali zapobiec blokowaniu skrzyżowania.

W ciągu następnych 5 minut ilość przechodni wzrosła na tyle, że już dominowała nad liczbą pracownikami PRD kilka razy, co ich zmusiło zostawić skrzyżowanie do 20:00. Przechodnie po tym incydencie rozeszły się.

0 21:15, podczas kolejnej fali natarcia na Majdan Niepodległości, milicjanci podeszli blisko do barykady, która do tego złapała atak dwóch BTR. Dlatego dalej kontrola skrzyżowań ulic Wielkiej Żytomierskiej i Władymirskiej stanęła się jeszcze bardziej istotną dla tej "operacji specjalnej".

Do synchronizacji wideo tego epizodu w odniesieniu do danego skrzyżowania dodano jeszcze jedną kamerę z Majdanu Niepodległości do zrozumienia, co działo się jednocześnie w dwóch miejscach podczas szturmu.

O 22:15 do tego skrzyżowania od strony z Placu Sofijowskiego podeszła grupa "tituśek" (przestępcze osoby, które działały w interesie władzy i na jej zamówienie za odpowiednie wynagrodzenie) – ponad 200 osób, które w ciągu 5 min. w pełni skoncentrowali się w pobliżu budynku MSN (Ministerstwo sytuacji nadzwyczajnych). Ta grupa działała w sposób zorganizowany i była uzbrojona różną bronią (pistolety, strzelby, karabiny automatyczne, granaty błyskowo-hukowe), która przynieśli ze sobą, raczej własną lub wcześniej wydaną. Widocznie "tituśki" otrzymali zadanie zamaskować się pod demonstrantów – wiele z nich miały na głowach hełmy.

Prawdopodobnie, dostępnej broni, pałek i tarcz "tituśkom" było za mało, dlatego o 22:45 ze strony ulicy W. Żytomierzskiej, za 50 metrów od GU MSW w Kijowie, z mikrobusa Mercedes (tablica rejestracyjna AM 5547 AO) była im wydana dodatkowa broń.

Tymczasem niewielka liczba protestujących była na Placu Michajłowskim, małe grupy ludzi stamtąd zachodziły na początek ulicy Wielkej Żytomierskiej, ale nie zbliżały się do grupy "tituśek" bliżej niż na 70-100 metrów.

Prawdopodobnie, to złościło "tituśek", lub oni czekali takich momentów, więc przy każdej okazji zaczynały strzelanie do demonstrantów.

To właśnie podczas jednej z takich okazji o 22:57:22 był śmiertelnie raniony protestujący Witalij Wasilcow (ur. w 1977 r.), na początku jezdni przy ulicy Wielkej Żytomierzskiej, obok początku budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Kijowie i wyjazdu z hotelu "Interkontynental" (50.4552910°N, 30.5190036°E, ± 0.5 m).

Natychmiast po zranieniu Witalija Wasilcowa protestujący odciągnęli w stronę Placu Michajłowskiego, na którym stała karetka pogotowia ratunkowego. On umarł w szpitalu w wyniku straty krwi, nie przychodząc do przytomności.

Więcej takiej "możliwości" protestujący "tituśkom" nie nadawali i przebywali wiele dalej, na Placu Michajłowskim. Następny śmiertelny wypadek, ofiarą którego został nie protestujący, a przypadkowy człowiek, stał się po upływie godziny.

O 23:58:33 na skrzyżowaniu ulic Wielkej Żytomierskiej i Władymirskiej przed sygnalizacją świetlną (ze strony ul. Władymirskiej w kierunku od Placu Sofijowskiego, na najbliższym do "tituśek" pasie ruchu) zatrzymała się taksówka. Jej pasażerem był Wiaczesław Weremij (ur. w 1980 r.), korespondent gazety "Wiesti" (z rosyjskiego – "Wiadomości").

O 23:59:15 (przez 42 sekundy oczekiwania) taksówka powoli ruszyła z miejsca i przez 3 sekundy (za 4 m.) obok prawego przedniego koła wybuchnął granat błyskowo-hukowy, dlatego kierowca znowu zatrzymał się. Samochód otoczyły “tituśki", którzy wyciągnęli pasażera na zewnątrz i naraz zaczęły go bić, nawet nie pytając, protestujący on czy nie.

Weremiju udało się wygramolić się z otoczenia i on zaczął uciekać przez skrzyżowanie w stronę ulicy Wielkej Żytomierzskiej, próbując wymigiwać od ciosów "tituśek", którzy go doganiali. Tymczasem (23:58:38) poderwali drugi granat błyskowo-hukowy, tym razem od strony kierowcy, jednak sam kierowca nie wychodził z samochodu.

O 23:58:31 jedna z kamer monitorowania była unieruchomiona strzałem "tituśki", generalnie nie ta, która go w tym momencie nagrywała.

Prawdopodobnie, Wiaczesławowi Weremijowi udało by się uciec od prześladowców, jednak jeden z "tituśek", który przebywał na skrzyżowaniu, zrobił kilka strzałów z pistoletu w jego kierunku i o 23:59:42 trafił jednym z nich (miejsce trafienia 50.4553770°N, 30.5168415°E, ± 1.5 m), przez który Weremij upadł. Jego, już leżącego i rannego, zaczęły dobijać pałkami “tituśki", którzy go dogonili. I nawet po tym, rannemu Weremijowi udało się podnieść się na nogi i odejść jeszcze na kilkadziesiąt metrów, gdzie mu zaczęli nadawać pierwszą pomoc.

Kierowca taksówki, bojąc się za swoje bezpieczeństwo i całość samochodu, odrazu odjechał z miejsca wydarzenia, o 00:00:03.

Grupa uzbrojonych "tituśek" zostawiła skrzyżowanie, odchodząc w stronę ulicy Wielkej Żytomierskiej o 03:17 19 lutego (kontrolując go 5 godzin), kiedy zakończyła się aktywna faza szturmu ("operacji specjalnej") na Placu Niezależności i kiedy protestujący wytrwali ten szturm, odeszli tylko na 150-200 m.

Trwa praca z 3D-rekonstrukcji danych wydarzeń z geolokalizacją.

%
x